niedziela, 22 listopada 2015

..jak krzemień o krzemień tarty


Niedziela..

 


leżę w łóżku sam

samotny nie jestem dzisiaj

wczorajsze obrazy mam w głowie

każdy z nich, kolejny raz przeżywam

 

kręta droga wśród drzew

kręty życiorys przede mną

za zakrętem żółty znak

ostrzeżenie na prędkość

 


Niedziela..

 

wokół głęboka cisza

szczelne okna są w domu

pies lekko oddycha

nikogo nie ma w okolicy płotu

 

samotność tak wyciszona

po wczorajszym spotkaniu

serce przesycone radością

ma odrobinę kropelki żalu..

 


Niedziela..

 

ale takie marzenie

nadal sączy się w myśli

gdybyśmy byli siebie tak blisko

i bliscy, bliscy..

 

czas dobrym doradcą

my troszkę w rozpędzie równolegle gnamy

trudno okiełznać myśli

- przecież My się kochamy!

 


Niedziela..

 

żar ogarnia me ciało

spałem w nocy zbyt mocno

to, co śnić miałem o Tobie

jest, i tkwi w podświadomości mocno!

 

jeszcze czuję Twój dotyk

ust muśnięcie, płonące policzki

i to błogosławieństwo tej chwili

wiem, że dziś mi się wyśni

 


Niedziela..

 

serce drży jak trzęsienie

skóra szuka dotyku

usta wyschły, a przecież szminkę

określam mianem surogatu słodyczy

 

muśnij mnie skrawkiem myśli

w rozmowie przypomnij stan drżenia

jak krzemień o krzemień tarty

obudź miłości kwilenia..

 
 
Niedziela..

 

za oknem mrozik jesienny

a ja i Ty w samotności

marząc -

mamy na sercu przyjemne przyjemności..

 

i choć jeszcze przed Nami

tajemnic garniec cały

to wierzę, że się Siebie - Kochanie

na zawsze doczekamy!
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz