wtorek, 17 maja 2016

♥..niewidzialnymi kroplami

spałem dziś tak niespokojnie

leżałaś obok tak upojnie

przesycona z wieczora

dosypiałaś ranek

ja byłem spłoszony

jak kochanek..

 


wokół poranna cisza

ścieliła swe dywany

mgła pokryła wszystko

niewidzialnymi kroplami

patrzyłem na ciebie

i myślami pisałem..

 
 
o tęsknocie, co mnie porywa czasem

o anielicy, co mnie rozgrzewa ostatnio

o obrazach rozpoczętych na granicy zera

o psach naszych, co szczekają przy płocie

o pobliskim lesie, gdzie biegają zające

o ciągłych sprawach i sprawkach

o Mikołaju świętym i jego zabawkach

 
-, bo w tobie mam czułość i miłość zbawienną
 

leżę w tym łóżku i zastanawiam się

czy budzić cię z rana?

czy podać ci na tacy poranne śniadanie?

czy budzić cię do porannej kawy?

leżę na zewnętrznej stronie łoża

patrzę jak zaciągasz się snem jak zapachem zboża

patrzę na ciebie moja anielico, serce me bije spokojnie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz